Rozkładasz jesienią lep na myszy w garażu albo piwnicy, a pies czy kot chodzi tam za tobą? Klej z takiej pułapki potrafi nie zejść z sierści nawet w klinice. Weterynarze ratujący małą kotkę Cleo próbowali kąpieli, szamponów i olejków. Nic nie zadziałało, skończyło się goleniem. Dlatego lep stawiasz tylko tam, gdzie zwierzak nie sięgnie.
Historia, która zmienia podejście do lepu
6 października jedna z klinik weterynaryjnych pokazała trzykolorową kotkę w wieku około dwóch i pół miesiąca. Maluch wpadł w pułapkę lepową na myszy. Cała tylna część ciała była oblepiona gęstym, mocnym klejem.
Zespół wypróbował wszystko, co zwykle się poleca: specjalne kąpiele, szampony, olejki, a nawet preparaty do usuwania kleju po plastrach opatrunkowych. Żadna metoda nie dała rady. Jedynym wyjściem okazało się wygolenie futra z całego tyłu ciała.
Kotka, która dostała imię Cleo, ma się dobrze, ale lekarze zatrzymali ją na co najmniej tydzień obserwacji. Przeczytałem tę historię akurat wtedy, gdy rozkładałem lepy w garażu. Od razu przestawiłem je w inne miejsce.
Dlaczego jesienią ten problem wraca?
Gdy robi się chłodno, myszy i szczury szukają ciepłych, suchych kryjówek. Pojawiają się w piwnicach, garażach, spiżarniach, na strychach i w budynkach gospodarczych. To dokładnie te miejsca, gdzie pies lub kot lubi węszyć i gdzie najchętniej kładziemy lepy.
Myszy rozmnażają się przy tym błyskawicznie. Samica osiąga dojrzałość płciową po dwóch miesiącach życia i w ciągu roku może wydać na świat nawet setkę młodych. Chęć szybkiego działania jest więc zrozumiała, tylko że pułapka nie odróżnia myszy od kociej łapy.
Trzy rzeczy, które robię przed rozłożeniem lepu
- Wybieram miejsce, do którego zwierzak nie wejdzie. Lep kładę wyłącznie w pomieszczeniu, które da się zamknąć, albo tam, gdzie pies i kot fizycznie nie dotrą. Jeśli zwierzę ma dostęp wszędzie, zamiast lepu wybieram żywołapkę.
- Chowam karmę i nigdy nie kładę lepu obok miski. Karma dla zwierząt i pasza należą do rzeczy, które najbardziej przyciągają gryzonie. Worek karmy w garażu ściąga myszy, a lep rozłożony obok staje się pułapką na własnego psa. Karmę trzymam w szczelnie zamkniętym pojemniku.
- Uszczelniam wejścia. Mysz przeciśnie się przez otwór o średnicy 10–15 milimetrów. Sprawdzam szczeliny przy drzwiach i oknach, przejścia rur, kratki wentylacyjne i okolice fundamentów. Im mniej wejść, tym mniej pułapek trzeba rozstawiać.
Do tego dochodzi kontrola. Pułapki, tak jak stacje deratyzacyjne, trzeba systematycznie sprawdzać. Zaglądam do nich codziennie, bo przyklejone zwierzę nie powinno długo czekać na pomoc.
Zwierzak przykleił się do lepu. Co teraz?
Przede wszystkim nie odrywaj go na siłę. Szarpanie wyrywa sierść i rani skórę, a przestraszone zwierzę, które się szamocze, przykleja się jeszcze mocniej.
Nie licz też na to, że domowa kąpiel w oleju spożywczym załatwi sprawę. Skoro przy Cleo nie pomogły ani olejki, ani preparaty do kleju po plastrach, w domowej łazience szanse są jeszcze mniejsze. Po rozpuszczalnik, benzynę czy zmywacz nie sięgaj wcale, bo to substancje niebezpieczne dla zwierzęcia.
Odsłonięty klej przykryj kartką albo gazetą, żeby zwierzak nie przykleił się kolejną łapą, i jedź do weterynarza. Lekarz oceni, czy wystarczy wycięcie sierści, czy trzeba ją zgolić, i zrobi to bez ryzyka skaleczenia.
