Zimny poranek, skrobaczka w ręku, a mój pies kręci się przy kołach, zanim zdążę otworzyć drzwi. Przed odpaleniem silnika sprawdzam więc trzy rzeczy: czy pod autem i pod maską nic się nie schowało, czy pies siedzi na komendę „zostań” i czy jest zapięty w szelki albo zamknięty w transporterze.
Trzy rzeczy, które robię przed odpaleniem auta
Zajmuje mi to mniej czasu niż skrobanie szyby. Robię to zawsze w tej samej kolejności, więc nic mi nie umyka nawet wtedy, gdy się spieszę.
- Stukam w maskę i zaglądam pod auto. Kilka razy uderzam dłonią w maskę i nadkola, odczekuję kilka sekund i dopiero wtedy kucam, żeby spojrzeć pod podwozie. Ten sposób organizacje prozwierzęce polecają od dawna z myślą o kotach, które zimą szukają ciepła przy silniku. Już w 2019 r. jedno z polskich towarzystw opieki nad zwierzętami apelowało o to za pośrednictwem PAP, a amerykańskie Kentucky Humane Society jako alternatywę dla stukania podaje klakson. Ja robię to zawsze, bo chcę mieć pewność, że pod autem nic nie leży, zanim przyprowadzę tam własnego psa.
- Pies dostaje komendę „zostań”, zanim wsiądę. Siada przy furtce i czeka, aż skończę skrobać szyby i obejrzę auto. Najgroźniejszy moment to cofanie z podjazdu, bo pies biegający luzem wpada za auto dokładnie tam, gdzie lusterko go nie pokazuje.
- Zapinam psa, zanim ruszę. Pies trafia do transportera albo w szelki samochodowe na tylnym siedzeniu. Polskie przepisy nie wskazują jednej obowiązkowej metody, ale według ustawy Prawo o ruchu drogowym (art. 60 i 61) przewożenie zwierząt nie może zagrażać bezpieczeństwu ruchu ani ograniczać widoczności. Pies luzem w kabinie to zagrożenie nie tylko dla niego, ale też dla wszystkich pasażerów.
Dlaczego pies plącze się przy kołach?
Mój pies nie chowa się pod autem, tylko idzie za mną krok w krok. Kręci się przy kołach, wącha opony, czeka, aż otworzę drzwi. Dlatego samo stukanie i klakson mi nie wystarczają. Pies, który zna komendę „zostań”, stoi tam, gdzie go zostawiłem, a nie tam, gdzie właśnie toczy się koło.
Komendę ćwiczę na spokojnie, nie w chwili, gdy jestem spóźniony do pracy. Najpierw na podwórku bez auta, potem przy stojącym samochodzie, a na końcu przy pracującym silniku. Za każde wytrzymanie nagradzam psa, a zwalniam go dopiero słowem, nie samym ruchem ręki. Byłem pewien, że mój pies to umie, dopóki pierwszy raz nie odpaliłem silnika przy nim. Hałas wystarczył, żeby poderwał się z miejsca.
Czego nie robić, gdy zwierzę schowało się pod autem
Nie odpalaj silnika, żeby je wystraszyć. Gdy ruszają pasek klinowy i wentylator, zwierzę schowane przy silniku może zostać ranne.
Nie wyciągaj go na siłę. Wystraszone zwierzę może wcisnąć się głębiej albo podrapać. Odsuń się i daj mu chwilę na wyjście. Własnego psa przywołuj tą samą komendą, której używasz na co dzień.
Jeśli zwierzę utknęło i nie da się go bezpiecznie wyjąć, zadzwoń pod 112. W Polsce w takich sytuacjach pomagają m.in. strażacy.
