Za oknem huknęła pierwsza petarda, a pies wciska ci się pod kolana i drży. Możesz go spokojnie pogłaskać. To nie nagradza strachu, bo lęk jest emocją, a nie sztuczką wykonywaną dla smakołyka. Psu szkodzi co innego: twój nerwowy głos i wyciąganie go na siłę spod stołu.
Skąd się wziął mit o nagradzaniu strachu?
Rada, żeby ignorować przestraszonego psa, wraca co roku razem z sezonem petard. Brzmi logicznie: skoro uwaga jest nagrodą, pies będzie bał się częściej. Strach nie działa jednak jak siadanie na komendę. Pies nie drży po to, żeby dostać głaskanie. Drży, bo huk naprawdę go przeraża.
Jeśli sam przychodzi i szuka kontaktu, spokojna dłoń na grzbiecie jest w porządku. Liczy się sposób: powolne ruchy, cichy głos, żadnych gwałtownych gestów. Gdy opiekun biega po mieszkaniu, podnosi głos i co chwilę wygląda przez okno, pies dostaje sygnał, że dzieje się coś jeszcze gorszego.
Kontakt ma być propozycją, nie obowiązkiem. Pies, który wybrał miejsce pod łóżkiem, ma prawo tam zostać.
Pierwsze minuty, gdy za oknem zaczyna strzelać
Celem nie jest natychmiastowa cisza. Chodzi o obniżenie napięcia na tyle, żeby pies znów mógł coś wybrać: położyć się, napić albo wziąć smakołyk. U siebie robię to w takiej kolejności:
- Zamknij okna i opuść rolety. Mniej błysków i trochę mniej hałasu to od razu mniej bodźców.
- Włącz jednostajny szum. Radio, spokojna muzyka albo wentylator nie zagłuszą wystrzału, ale zmniejszają kontrast między ciszą a nagłym hukiem.
- Zabezpiecz drzwi i furtkę. Nawet pies, który na co dzień jest oazą spokoju, potrafi uciec pod wpływem huku. W sezonie petard nie puszczam psa luzem.
- Daj coś do lizania lub żucia. Mata do lizania, bezpieczny gryzak albo zabawka wypełniona karmą pomagają zejść z napięcia. Jeśli pies odmawia jedzenia, nie wciskaj mu ich, bo stres jest wtedy za duży.
- Zostaw wolną drogę do kryjówki. Otwarty kennel, miejsce za kanapą albo legowisko w cichym kącie muszą być dostępne bez przeszkód.
Spacer zaplanuj wcześniej, zanim zacznie się strzelanie. Lepsze jest niespieszne węszenie niż bieganie za piłką, po którym pies będzie jeszcze bardziej nakręcony.
Czego nie robić, nawet w dobrej wierze
- Nie wyciągaj psa z kryjówki i nie trzymaj go na siłę przy sobie.
- Nie krzycz za szczekanie i nie karz za zniszczoną poduszkę. Krzyk to dla psa kolejny nieprzewidywalny bodziec, a kara może stłumić sygnał ostrzegawczy, choć strach zostaje.
- Nie zamykaj psa w kryjówce za karę, bo przestanie kojarzyć ją z bezpieczeństwem.
- Nie hartuj go głośnym nagraniem ani wyjściem w tłum na pokaz fajerwerków. Pies nauczy się wtedy tylko tego, że nie ma drogi ucieczki.
Kamizelka uciskowa, feromony czy preparaty wyciszające pomagają części psów, ale nie każdemu. Kamizelkę trzeba wprowadzić wcześniej, a suplement omówić z weterynarzem, zwłaszcza gdy pies bierze inne leki. Przy bardzo silnej panice albo nagłej zmianie zachowania pierwszym krokiem jest wizyta u lekarza weterynarii.
Jak przygotować psa przed Sylwestrem?
Na noc sylwestrową działa gaszenie kryzysu, ale trwałą zmianę daje regularny trening zaczęty z wyprzedzeniem, najlepiej już teraz. To odwrażliwianie połączone z przeciwwarunkowaniem: pies słyszy huk tak cicho, że nie wpada w panikę, i w tym samym czasie dostaje coś przyjemnego.
- Puść nagranie wystrzałów ledwo słyszalnie i od razu podawaj smakołyki.
- Obserwuj psa. Jeśli je, węszy i reaguje na twój głos, jest poniżej progu stresu.
- Kończ po 3–5 minutach, zanim zacznie dyszeć albo szukać ucieczki.
- Głośność zwiększaj dopiero wtedy, gdy pies wielokrotnie zachowuje się spokojnie.
Jeśli w trakcie sesji przestaje brać smakołyki, sztywnieje albo zaczyna szczekać, nagranie było za głośne. Wtedy ściszam i wracam do poziomu, na którym ćwiczenie kończy się sukcesem. Najwięcej psuje tu pośpiech, więc lepiej dodawać głośności o włos niż o krok za dużo.
