Pies odszedł, a ty zastanawiasz się, czy możesz go pochować pod jabłonką w ogrodzie. Nie możesz. Za pochowanie zwłok zwierzęcia na własnej działce albo w lesie grozi grzywna od 500 do 5000 zł. Urnę z prochami po kremacji indywidualnej możesz za to legalnie postawić w domu, choćby na kominku.
Poniżej jest krótka ściąga na moment, w którym trzeba zdecydować, co dalej z ciałem psa czy kota. Zebrałem ją na podstawie wyjaśnień radcy prawnego Katarzyny Konopki ze Stowarzyszenia Prawnicy na Rzecz Zwierząt.
Ogród i las odpadają, nawet jeśli to twoja działka
Pochowanie psa czy kota we własnym ogródku, w lesie albo w ulubionym miejscu spacerów jest zabronione. To, że grunt należy do ciebie, niczego tu nie zmienia. Przepisy chronią zdrowie ludzi, zdrowie innych zwierząt i środowisko. Chodzi o choroby przenoszone ze zwierząt na ludzi i o zakażenia, które przechodzą między zwierzętami.
Za złamanie zakazu grozi grzywna od 500 do 5000 zł. Możliwa jest też kara ograniczenia wolności albo aresztu. Takie sprawy rzadko wychodzą na jaw. Zwykle zdarza się to przy podejrzeniu, że zwierzę zostało zabite z naruszeniem ustawy o ochronie zwierząt. Nikt nie przekopuje ogrodów w poszukiwaniu grobów, ale zakaz obowiązuje każdego.
Co możesz zrobić zgodnie z prawem?
Masz trzy legalne drogi. Wybierz tę, która najlepiej pasuje do tego, jak chcesz się pożegnać.
- Kremacja indywidualna. Ciało twojego zwierzęcia spopiela się osobno w krematorium dla zwierząt, a prochy dostajesz w urnie. Możesz trzymać ją w domu albo złożyć na cmentarzu dla zwierząt.
- Kremacja zbiorowa. Kilka zwierząt spopiela się razem. Prochów się nie wydaje, tylko rozsypuje w przeznaczonym do tego miejscu. To opcja dla osób, którym nie zależy na urnie.
- Pochówek na cmentarzu dla zwierząt. Taki cmentarz działa na podstawie decyzji administracyjnej. Teren musi być bezpieczny dla zdrowia ludzi i zwierząt. Musi też być zabezpieczony przed osobami postronnymi, dzikimi i domowymi zwierzętami oraz przed zanieczyszczeniem wód gruntowych, gleby i powietrza.
Nie myl kremacji z utylizacją. Przy utylizacji ciało pupila spala się razem z innymi odpadami pochodzenia zwierzęcego, na przykład z rzeźni czy zakładów przetwórstwa żywności. W języku przepisów jest wtedy odpadem medycznym. Jeśli chcesz odzyskać prochy, poproś wprost o kremację indywidualną.
Urna na kominku: dlaczego z psem wolno, a z człowiekiem nie
Żaden polski przepis nie zakazuje trzymania urny z prochami zwierzęcia w mieszkaniu ani w domu. Żaden też wprost na to nie zezwala. Prawo po prostu tego nie reguluje, a skoro nie ma zakazu, nie ma też kary. Dotyczy to również pamiątek, na przykład kosmyka sierści.
Źródło tej swobody jest dość chłodne. Przepisy unijne nazywają zwłoki zwierzęcia produktem ubocznym pochodzenia zwierzęcego, nieprzeznaczonym do spożycia przez ludzi. Ustawa o ochronie zwierząt w art. 1 mówi, że zwierzę nie jest rzeczą. Tam jednak, gdzie brakuje osobnych regulacji, stosuje się do niego przepisy cywilne o rzeczach. Przepisy sanitarne dotyczą zakopywania zwłok, a urny z prochami nie obejmują.
Z prochami człowieka jest odwrotnie. W Polsce nie wolno trzymać ich w domu, nawet w najpiękniejszej urnie. Te przepisy mają się zmienić, ale na razie prawo jest w tej sprawie twarde.
A jeśli chcesz rozsypać prochy w ogrodzie?
Tu prawo milczy. Żaden przepis wprost nie zabrania rozsypania prochów psa czy kota ani tego nie dopuszcza. Przyjmuje się raczej, że spopielone zwłoki zwierzęcia powinny trafić na zatwierdzone grzebowisko dla zwierząt.
Najpewniejsze są więc urna w domu albo cmentarz dla zwierząt. Jeśli myślisz o miejscu, w którym chodziliście razem na spacery, pamiętaj o jednym. Rozsypanie tam prochów to szara strefa, a pochowanie ciała w tym samym miejscu grozi grzywną do 5000 zł.
