Jesienny wieczór, w salonie szumi dyfuzor z olejkiem eukaliptusowym, a pies drzemie obok na kocu. Wygląda niewinnie, ale ultradźwiękowe urządzenie rozbija olejek na mgiełkę, która osiada mu na sierści. Potem pies wylizuje futro i połyka olejek. Dlatego gdy pies jest w pokoju, taki dyfuzor wyłączam.
Dlaczego mgiełka z dyfuzora trafia psu do żołądka
Pies ma węch od dziesiątek do setek tysięcy razy czulszy niż my. Zapach, który dla ciebie jest przyjemnym tłem, dla niego potrafi być przytłaczający. To jednak dopiero początek problemu.
Groźniejsza jest droga przez język. Pies sam dba o futro: wylizuje łapy, boki i ogon. Jeśli osiadły na nich kropelki olejku, połyka je przy zwykłej pielęgnacji. Według Merck Veterinary Manual przy produkcie skoncentrowanym do zatrucia wystarczy kilka łyków albo niewielka ilość na skórze.
Wiele składników olejków rozkłada wątroba, a ta u psa pracuje inaczej niż u człowieka. Koty są jeszcze wrażliwsze, ale psy też nie są odporne. Najbardziej uważałbym przy szczeniakach i psach z chorą wątrobą. Olejku nigdy nie nakładaj psu bezpośrednio na skórę ani sierść, nawet na pchły.
Dyfuzor ultradźwiękowy, patyczki czy kominek?
Merck Veterinary Manual dzieli dyfuzory na dwie grupy i ten podział warto znać przed zakupem.
- Pasywne: patyczki bambusowe w buteleczce, świece, ceramiczny kominek. Oddają zapach powoli i nie rozpylają olejku na drobiny. Główne ryzyko to przewrócenie i bezpośredni kontakt psa z płynem.
- Aktywne: ultradźwiękowe i nebulizacyjne. Zamieniają olejek w mgiełkę, która unosi się po pokoju i ląduje na sierści. Stąd już prosta droga do zlizania.
Dlatego patyczki stawiam wysoko, poza zasięgiem nosa i ogona, a dyfuzor ultradźwiękowy włączam tylko w pokoju, do którego pies nie wchodzi. Jeśli w domu mieszkają też ptaki, mgiełka w zamkniętym pomieszczeniu jest dla nich szczególnie groźna, bo bardzo źle znoszą jej wdychanie.
Te olejki schowaj przed psem
Zasada „naturalne, więc bezpieczne” tu nie działa. Na liście toksycznych olejków VCA Animal Hospitals są między innymi:
- tea tree (melaleuca), który według Merck najczęściej pojawia się w zgłoszeniach zatruć zwierząt domowych,
- cynamonowy,
- cytrusowe,
- mięta pieprzowa,
- sosnowy, słodka brzoza, wintergreen, ylang ylang i pennyroyal.
Dr Melissa Ogg, weterynarz cytowana przez AKC, dopisuje do tej listy eukaliptus i lawendę. Jej rada: traktować wszystkie olejki eteryczne jako potencjalnie niebezpieczne. Napis „terapeutyczny” albo „grade A” na buteleczce niczego nie zmienia. To hasło marketingowe, a nie certyfikat.
Jakie objawy powinny cię zaniepokoić?
Mogą się pojawić po kilku minutach albo dopiero po kilku godzinach. VCA Animal Hospitals wymienia sygnały, na które warto patrzeć:
- sierść, skóra albo oddech psa pachną olejkiem,
- pies chodzi chwiejnie, jakby tracił koordynację,
- trze pysk łapą,
- wymiotuje, czasem z wyraźnym zapachem olejku.
Przy samym wdychaniu częściej widać łzawienie, wodnisty katar, kaszel albo świszczący oddech. Zaczerwienienie lub oparzenia na wargach, dziąsłach i języku to też sygnał, żeby nie czekać.
Co zrobić od razu
- Wyłącz dyfuzor, otwórz okno i zabierz psa do innej części mieszkania.
- Umyj sierść, jeśli czuć na niej olejek: płynem do mycia naczyń, a potem dokładnie spłucz wodą.
- Nie wywołuj wymiotów, bo pies może się zachłysnąć. Węgla aktywowanego też nie podawaj na własną rękę.
- Zadzwoń do weterynarza i zabierz buteleczkę olejku w szczelnie zamkniętym pojemniku.
Na zatrucie olejkami eterycznymi nie ma antidotum, więc weterynarz leczy objawy i wspiera organizm. Im szybciej zacznie, tym lepiej dla psa.
