Wtyk amerykański siedzi na firance, a pies już podskakuje i szczeka? Odłóż odkurzacz, bo po takim sprzątaniu ostry smród rozejdzie się po całym mieszkaniu. Przykryj owada szklanką, wsuń pod spód kawałek kartonu i wynieś go na dwór. Psa ani kota nie ugryzie, bo jego kłujka służy wyłącznie do wysysania soków roślinnych.
Szklanka i karton zamiast odkurzacza
Pierwszego wtyka w tym sezonie znalazłem na zasłonie w salonie. Owad jest duży, ma długie odnóża i wygląda groźnie, więc odruchowo sięga się po rurę odkurzacza. To najgorszy pomysł, bo wciągnięty pluskwiak zwykle uwalnia ostrą woń, która potem długo wisi w całym mieszkaniu.
Dlatego zawsze robię to w tej samej kolejności.
- Najpierw zabieram psa albo kota do innego pokoju, żeby nie płoszył owada.
- Biorę zwykłą szklankę i powoli przykrywam nią wtyka, bez gwałtownych ruchów.
- Pod brzeg szklanki wsuwam sztywny karton, tak żeby owad został zamknięty w środku.
- Trzymam szklankę razem z kartonem i wynoszę na balkon albo do ogrodu.
- Na zewnątrz odsuwam karton i strząsam owada na trawę lub krzak, z dala od otwartych okien.
Delikatność ma tu znaczenie. Im mniej szarpania, tym mniejsze ryzyko, że wtyk wypuści swój zapach jeszcze w mieszkaniu.
Czy wtyk amerykański ugryzie psa albo kota?
Nie. Ten pluskwiak ma aparat gębowy w postaci kłujki, którą nakłuwa rośliny i wysysa z nich soki. Nie używa jej do obrony, więc nie ukąsi ani człowieka, ani psa, ani kota, który go obwąchuje.
Psa i tak odwołuję, gdy rzuca się na owada. Nie chodzi o ugryzienie, tylko o smród, bo zaczepiany wtyk potrafi wydzielić nieprzyjemną woń. Jeden owad to drobiazg, ale gdy jesienią do środka wejdzie ich cała gromada, zapach robi się naprawdę uciążliwy.
Uważam też na kwiaty doniczkowe. Wtyki żywią się sokami roślin i potrafią zniszczyć sporo zieleni w domu i w ogrodzie, więc każdego zauważonego owada wynoszę od razu, zamiast czekać, aż sam znajdzie drogę na zewnątrz.
Skąd ten owad wziął się w polskich domach?
Wtyk amerykański to gatunek obcy i inwazyjny. Pochodzi z zachodniej części Ameryki Północnej, a od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku zaczął szybko poszerzać zasięg, docierając aż do Gwatemali i Kostaryki. Po świecie rozniósł się razem z handlem, w transportach drewna i sadzonek drzew iglastych.
W Europie pierwszy raz zauważono go w 1999 roku we Włoszech. Do Polski dotarł osiem lat później. Dziś występuje niemal na całym świecie, także w Afryce i Azji Wschodniej, a na początku 2024 roku jednego osobnika znaleziono w australijskim Sydney.
W lasach i szkółkach to poważny szkodnik. Wysysa soki z młodych szyszek sosny, świerka, daglezji i jodły, przez co szyszki obumierają. Do mieszkań przychodzi z innego powodu: jesienią szuka bezpiecznego miejsca na zimę, a nagrzane mury i światło z okien przyciągają go jak magnes.
Okna i drzwi uszczelniam przed sezonem
Łapanie szklanką działa, ale lepiej, żeby wtyk w ogóle nie wszedł. Najwięcej daje gęsta moskitiera w oknach, które otwieram najczęściej, u mnie w kuchni i sypialni. Zakładam ją, zanim zrobi się chłodno i owady zaczną szukać schronienia.
Druga rzecz to uszczelki. Ciało wtyka jest elastyczne, więc przeciska się przez bardzo wąskie szczeliny. Sprawdzam uszczelki w drzwiach wejściowych i w ramach okiennych, a zużyte wymieniam. Szczególnie pilnuję drzwi balkonowych, przez które pies wychodzi na dwór kilka razy dziennie.
