Spacer nad stawem, pies znika w trzcinach i po chwili wraca od martwej kaczki, którą zdążył dokładnie obwąchać. Co teraz? Odciągasz go, przecierasz mu pysk i łapy wilgotną jednorazową szmatką, myjesz ręce mydłem i przez 48 godzin patrzysz, czy nie pojawi się kaszel, kichanie, gorączka albo apatia.
Panika nie jest potrzebna, uwaga tak. Psy rzadko łapią grypę ptaków, ale ta jesień przychodzi po wyjątkowo złym sezonie. Odkąd przejrzałem dane z ostatnich miesięcy, paczka wilgotnych szmatek siedzi na stałe w kieszeni mojej kurtki spacerowej.
Co zrobić w pierwszych minutach
- Odciągnij psa od razu. Pies z natury ciągnie do padliny, to stary odruch. Przy wodzie, na mokradłach i przy polach smycz załatwia większość problemu, zanim się zacznie.
- Przetrzyj pysk i łapy. Użyj wilgotnej, jednorazowej szmatki, a po użyciu wyrzuć ją do kosza, zamiast chować z powrotem do kieszeni.
- Umyj ręce mydłem. Zrób to, zanim złapiesz telefon, klamkę czy kanapkę.
- Nie dotykaj ptaka gołymi rękami. Nie przenoś go i nie zabieraj do domu.
- Po powrocie umyj buty. Polskie władze sanitarne przypominają, że wirus przenosi się na podeszwach. Łapy psa po spacerze w terenie podmokłym też warto umyć.
Na co patrzeć przez 48 godzin?
Opisanych przypadków H5N1 u psów jest mało, dlatego lista objawów opiera się częściowo na tym, jak przebiegają inne rodzaje psiej grypy. Przez dwie doby po kontakcie z ptakiem zwracaj uwagę na:
- kaszel i kichanie,
- wydzielinę z nosa lub oczu,
- gorączkę,
- apatię i to, że pies jest dużo słabszy niż zwykle.
Taki zestaw objawów pasuje też do wielu innych chorób. Po kontakcie z padłym ptakiem nie czekasz jednak, aż samo przejdzie.
Najpierw dzwonisz, potem jedziesz. Zatelefonuj do lecznicy przed wizytą i powiedz wprost, że pies miał kontakt z martwym ptakiem. Do czasu konsultacji trzymaj go z dala od innych zwierząt w domu, zwłaszcza od kota.
Czy pies naprawdę może się zarazić?
Może, ale zdarza się to wyjątkowo rzadko. Psy nie należą do gatunków, które wysoce zjadliwa grypa ptaków (HPAI) dotyka najmocniej. W 2023 roku polskie służby sanitarne potwierdziły H5N1 u domowych kotów z kilku regionów kraju, a u psów takich przypadków w Polsce nie odnotowano.
Ryzyko jest niskie, ale nie zerowe, bo wirus się zmienia. Bardziej uważać powinni opiekunowie:
- psów myśliwskich, które dużo czasu spędzają przy wodzie i w terenie podmokłym,
- psów, które zjadają padlinę albo polują na małe ptaki,
- psów z domów, w których w ogrodzie są kury, gęsi lub kaczki.
Dlaczego tej jesieni trzeba bardziej uważać
Między październikiem 2025 a czerwcem 2026 europejskie służby naliczyły blisko 8 000 ognisk HPAI. Zakażeń u dzikich ptaków było czterokrotnie więcej niż sezon wcześniej. Dlatego Europejska Agencja Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) uruchomiła we wrześniu tego roku kampanię #NoBirdFlu, którą w Polsce rozpropagował Główny Inspektorat Weterynarii.
Z kampanii wynika jedna rzecz ważna dla każdego, kto chodzi z psem po parkach i nad jeziorami. Na fermy wirus trafiał przeważnie okrężną drogą: przez buty, sprzęt i stojącą wodę, dlatego mycie butów i łap po spacerze ma sens. Jesienią dzikie ptaki migrują i roznoszą go dalej, więc najwięcej okazji do kontaktu jest przy zbiornikach wodnych, na mokradłach i w okolicach ferm.
Padłego ptaka zgłaszasz powiatowemu lekarzowi weterynarii
Znalezisko trzeba zgłosić, tak stanowią przepisy o zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt. Dzwonisz do powiatowego inspektoratu weterynarii, a kontakt do swojego urzędu wyszukasz na wetgiw.gov.pl. Podaj, gdzie leży ptak i ile ich widzisz, a resztą zajmą się służby.
