• Pielęgnacja psa
  • Opity kleszcz spadł z psa na podłogę? Jedna samica w słoiku dała ponad 2 tys. larw

Opity kleszcz spadł z psa na podłogę? Jedna samica w słoiku dała ponad 2 tys. larw

Dominik Makowski • 25 października 2026
Opity krwią kleszcz na jasnych kafelkach podłogi w łazience
Spis treści

Spis treści

Wracasz z psem z jesiennego spaceru, a wieczorem na podłodze w łazience leży szara, napęczniała kulka. To może być opita krwią samica kleszcza, która odpadła od psa. Taka samica może złożyć jaja, a w eksperymencie leśnika jedna z nich, zamknięta w słoiku, dała ponad 2 tys. larw.

Skąd opity kleszcz bierze się na podłodze?

Kleszcz wbija się w skórę psa podczas spaceru, pije krew i odczepia się sam, kiedy jest najedzony. Nie wybiera przy tym miejsca. Jeśli odpadnie godzinę po powrocie, nie wyląduje w trawie, tylko na dywanie, w legowisku albo na kafelkach.

Wielu właścicieli psów chowa myślenie o kleszczach razem z letnimi ubraniami. Tymczasem pies, który jesienią buszuje w zaroślach, w parku czy na łące, nadal przynosi do domu wszystko, co się do niego przyczepi.

Eksperyment ze słoikiem: ponad 2 tys. larw z jednej samicy

Dariusz Dziektarz, leśnik i popularyzator wiedzy o przyrodzie, zamknął szczelnie w słoiku jedną samicę kleszcza napitą krwią. Na początku chciał tylko sprawdzić, czy w jej wnętrzu nie rozwijają się pasożytnicze owady. Niczego takiego nie znalazł, więc postanowił obserwować dalej.

Samica złożyła jaja, a z nich wylęgło się ponad dwa tysiące larw, które pokryły sporą część szklanych ścianek. Najważniejsze jest to, że kleszcz nie potrzebował ściółki, ziemi ani liści. Wystarczyło puste naczynie i wilgotność, dzięki której jaja nie wyschły.

O doświadczeniu pisała „Rzeczpospolita”, stawiając pytanie, które zadaje sobie każdy właściciel psa: czy coś podobnego może się zdarzyć w mieszkaniu, do którego pies przyniósł pasożyta.

Gdzie szukać kleszcza po powrocie ze spaceru

Najedzona samica nie przypomina małego, płaskiego kleszcza z trawy. Jest napęczniała, szarawa i łatwo wziąć ją za okruszek albo nasionko. Na zdjęciu niżej widać, jak opity kleszcz wygląda obok takiego, który jeszcze nie pił krwi.

Napęczniały, szarawy kleszcz opity krwią obok małego, płaskiego brązowego kleszcza na jasnej płytce
Opita krwią samica kleszcza obok kleszcza, który jeszcze nie pił krwi. Ilustracja wygenerowana w AI.

Sam po przeczytaniu o tym eksperymencie zacząłem zaglądać w miejsca, które wcześniej pomijałem. Po każdym spacerze sprawdzam przede wszystkim:

  • Legowisko i koc psa, bo tam pies leży najdłużej i tam kleszcz ma największą szansę odpaść.
  • Łazienkę, bo jest wilgotna i często słabo wietrzona, a wilgoć chroni jaja przed wyschnięciem.
  • Wilgotne kąty i zakamarki, czyli przestrzeń za pralką, pod wanną i przy listwach, gdzie rzadko dociera mop.
  • Przedpokój, bo tam pies otrząsa się po wejściu i tam wycieram mu łapy.

Znalezionego kleszcza nie rozgniatam palcami na podłodze. Zbieram go do zamykanego pojemnika albo na kawałek taśmy klejącej i wyrzucam. Łazienkę regularnie wietrzę, bo sucha łazienka to dużo gorsze warunki dla jaj niż zaparowana.

Czy ochrona psa jesienią ma sens?

Dariusz Dziektarz uczciwie zaznacza, że wylęg kleszczy w domu to scenariusz teoretyczny. Mieszkanie to nie zamknięty słoik, a jaja musiałyby trafić na sprzyjające warunki. Nie ma więc powodu do paniki na widok jednego kleszcza na kafelkach.

Wniosek z eksperymentu jest jednak prosty. Im mniej kleszczy zdąży się najeść na psie, tym mniej opitych samic może wylądować w twoim domu. Dlatego leśnik przypomina o regularnym zabezpieczaniu psów i kotów preparatami przeciwkleszczowymi, także wtedy, gdy za oknem robi się chłodniej. Jaki preparat wybrać, najlepiej ustalić z weterynarzem, który zna twoje zwierzę.

Do tego dochodzi szybki przegląd sierści zaraz po powrocie, jeszcze w przedpokoju. Dokładnie oglądam okolice uszu, szyi, pachwin i przestrzenie między palcami, bo kleszcz znaleziony na psie to kleszcz, który nie spadnie na podłogę w łazience.

Źródło:

[1]

https://www.infowet.pl/po_godzinach/219/lesnik_zamknal_jednego_kleszcza_w_sloiku_wynik_jego_eksperymentu_poraza,5831.html

Oceń artykuł

Ocena: 5.00 Liczba głosów: 3

Tagi

kleszcze
pies
eksperyment leśnika
ochrona przeciwkleszczowa
Autor Dominik Makowski
Dominik Makowski
Nazywam się Dominik Makowski i od pięciu lat zajmuję się tematyką aktywnych psów, podróży oraz ich szkolenia. Moje zainteresowanie tymi dziedzinami zaczęło się, gdy postanowiłem wyruszyć w podróż z moim psem, odkrywając, jak wiele radości i wyzwań niesie ze sobą wspólne odkrywanie świata. Piszę o tym, jak podróżować z psem, jakie techniki szkoleniowe są najskuteczniejsze oraz jak zapewnić naszym czworonogom zdrowe i szczęśliwe życie. W mojej pracy stawiam na rzetelność i przejrzystość. Dokładnie sprawdzam źródła informacji, porównuję różne podejścia i staram się uprościć trudne tematy, aby były zrozumiałe dla każdego. Moim celem jest dostarczanie użytecznych i aktualnych treści, które pomogą innym w lepszym zrozumieniu relacji z ich psami oraz w organizacji wspólnych podróży.

Udostępnij artykuł

Napisz komentarz